Motoklimat.pl

Klimatyczny blog motoryzacyjny

Kombinezon: podejście pierwsze

| 0 komentarzy

W stolicy padało – od wczorajszego wieczora aż do południa. Nie była to może ulewa stulecia czy nawet dekady, szczęśliwie obyło się bez śniegu, który zaszczycił nas w święta, jednak było mokro. A skuterem jak jest mokro jeździ się ciężko – umówmy się, skręcać trzeba ostrożniej, bo jak się za bardzo przechylisz, to będziesz zaraz szukał skutera kilkadziesiąt metrów dalej, o ile nie zatrzyma się na krawężniku. A niech Ci przyjdzie do głowy za późno zacząć hamować – skuter prawdopodobnie w Transita przed Tobą nie wjedzie, ale kaskiem mu w drzwiach okno na świat zrobisz. Są plusy? No jakieś tam są, okno mu sie przyda, ale kask już do wymiany. Hamujemy więc wcześniej, skręcamy ostrożniej – komfort jazdy żaden.

To niestety nie wszystko – jest gorzej niż Wam się wydaje – nie wiem z czego to wynika, ale już tak jest, że kask w czasie deszczu paruje – od wewnątrz/ Więc podnosisz co chwilę tą szybkę żeby wytrzeć choć trochę, starając się pochylić tak, żeby woda spod kół samochodu przed Tobą nie trafiała Ci do nosa. Trzeba być naprawdę upartym, żeby w takich warunkach do pracy jechać skuterem – ja to zrobiłem. Jestem uparty. Poza tym byłem już spóźniony, a jak pisałem wcześniej skuterem do biura jadę krócej. CZY SKUTER SIĘ OPŁACA?

Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie kombinezon – ten sam, o którego zakupie informowałem kilka dni temu. Ten sam, który wygląda … no tak jak wygląda. Właśnie ten! Uwierzcie mi, to był najlepszy zakup tego roku. Zdjąłem go z siebie już w biurze (mamy garaż podziemny – na bogato), powiesiłem na skuterze, sprawdziłem czas – mokłem 35 minut.

A teraz najlepsze – przez te 35 minut moknięcia kombinezon nie przepuścił ani kropli wody – byłem absolutnie suchutki! Co mnie obchodzi jak wyglądałem! A innych? W tym deszczu i tak każdy pilnował żeby nie wjechać w samochód przed sobą, żeby pasa niechcący nie zmienić, i żeby mu szyby w aucie za mocno nie parowały. Poza tym, ta góra od kombinezonu nie jest taka tragiczna – najgorsze w tym wszystkim są spodnie …

Z tym deszczem to w ogóle jest ciężki temat, pamiętam jak kiedyś z dróg na pobocza zjeżdżały auta zawieszone kilka jedynie centymetrów nad ziemią, jak przy Idzikowskiego chodniki zastawiły jakieś Ferrari, Mazda MX-5 i Nissan 350Z – wody było do kolan – wtedy pewnie i ja bym się poddał, ale dzisiaj? Dzisiaj sobie powiedziałem, że twardym trzeba być, i dojechałem! Nie polecam jednak nikomu takich podróży :)

Spodobało się?

Podziel się z innymi!

Dodaj komentarz

Czytem przed publikacją wszystkie komentarze, publikuję tylko te kulturalne, nawet pełne krytyki. Bo to mój blog. Mogę. Pola wymagane oznaczono *.

*