Motoklimat.pl

Klimatyczny blog motoryzacyjny

Coś mi stuka w aucie

| 8 komentarzy

Wskażcie mi proszę jedną bardziej irytującą rzecz, niż stukanie/pukanie/trzeszczenie plastików (bądź czegokolwiek innego) w aucie. Nie wskażecie! Nie ma nic gorszego, niż dochodzące znikąd odgłosy, których źródła znaleźć się nie da, a jeśli się szukać zacznie – ustają.

Kilka miesięcy temu samochód był przygotowywany do montażu audio – wygłuszenie drzwi, ciąganie kabli po aucie, masa elementów wnętrza wyciągnięta i złożona ponownie. Każde kolejne trzeszczenie tłumaczyłem sobie tak: plastiki zdjęte, źle założone, połamane – trzeszczą. Co z tym zrobić? Nic. Wymienić każdy plastik? Bez sensu. Sprzedać samochód? Może jeszcze nie teraz. Nie jeździć? Ehh … Wybrałem bramkę numer cztery – starałem się dziwne odgłosy za wszelką cenę ignorować. Nie udawało się. Wciąż z prawej strony dało się słyszeć (w pewnym zakresie obrotów) delikatne irytujące stukanie…

Na początek maja zaplanowałem demontaż boczków drzwi – nawet nie żeby cokolwiek naprawić, ale przekonać się o słuszności moich racji. Plan był taki: zdejmujemy plastiki, wyciągamy wszystko ze schowka, jedziemy zrobić kilka kilometrów, i upewniamy się, że to właśnie boczki drzwi, że bez nich nic nie stuka.

Czekałem więc grzecznie do maja, ograniczając jazdę samochodem do minimum – po co się denerwować zwłaszcza, że ostatnio stałem się chyba ulubieńcem cywilnych warszawskich patroli (ale to temat na zupełnie inny wpis). Przyszedł jednak czwartek, kiedy to wieczorem musiałem wyciągnąć civica. Od pierwszego zakrętu stukanie, ustające powyżej 4 tysięcy obrotów – i weź tu człowieku jeździj ekonomicznie, jak do 4.000 stuka! Szczęśliwie zaplanowana na ten wieczór przejażdżka nie miała trwać do rana, jednak 40 kilometrów w zupełności wystarczyło na znalezienie źródła problemu!

Pomogli mi w tym panowie policjanci usilnie pędzący za mną Solidarności od OBI aż do maca – jak tylko dostrzegłem w lusterku Brave jadącą podobnie do mnie – slalomem – zwolniłem. Obroty silnika spadły do 2.500, prędkość nie przekraczała 50 km/h, brava też jechała już powoli, tuż za mną. Czeka mnie kontrola – zwykła najzwyklejsza – do takich jestem już przyzwyczajony – wyklikałem w telefonie *#06# (jak się jedzie 50km/h ma się czas na wszystko), wyklikałem na drugim to samo (jak się człowiek spieszy i denerwuje, to ręce czymś zająć trzeba), otworzyłem bagażnik (mam taką rączką jak w polonezie, z wewnątrz otwieram), i powoli jechałem przed siebie, starając się za wszelką cenę ignorować stuki, które teraz denerwowały jeszcze bardziej.

Jestem człowiekiem nerwowym, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi – tym razem również nie wytrzymałem – w złości uderzyłem (nie za mocno, żeby nie uszkodzić) we wsteczne lusterko … uspokoiłem się, uśmiechnąłem … stuki ustały, na moment, jednak ten moment wystarczył, żeby znaleźć przyczynę problemu! Co nim było?

Co to takiego? Samochodzik-zapach. Nagroda w konkursie BP – zatankowałem 30 litrów, dostałem zdrapkę, zdrapałem – wygrałem. I mi stukało! Ulgi jaką odczułem zdejmując go z lusterka – zanim jeszcze zostałem zatrzymany, bo przecież ręce przy 50km/h czymś trzeba zająć – opisać się nie da! Ja już tak mam, że na każdy niechciany dźwięk reaguję panicznie. Znajomi z pewnością potwierdzą, że słyszę dźwięki których nie ma, co chwilę prosząc o przytrzymanie któregoś elementu ręką, żebym mógł stwierdzić co mnie denerwuje, i jak to naprawić.

Jest pewna teoria, z którą absolutnie się nie zgadzam, według której “w starych samochodach trzeszczy, i będzie trzeszczało”. W moim nie będzie! U Was pewnie wszystko trzeszczy albo stuka, nie?

Spodobało się?

Podziel się z innymi!

8 komentarzy

  1. tylko ty to slyszysz ;)

  2. ty idioto. skoro jesteś taki wrażliwy na dźwięki to nie byłeś w stanie zlokalizować stukania przed własna twarzą? ehh…

    • ano, cały czas miałem wrażenie, że stuka po prawej, przy tweeterze, i tam szukałem. Jak jedziesz naprawdę ciężko jest usłyszeć skąd dokładnie dobiegają dźwięki. Ty byś pewnie wiedział zanim byś wsiadł, że stuka zapach ;)

  3. Panie, jak ci już telefony przetrzepują, to lepiej weź się wyprowadź, twarz zmień, czy cokolwiek…

    • Eee tam, większość praskich patroli już mi nie sprawdza telefonów. Ale z tą twarzą faktycznie powinienem coś zrobić.
      No i wreszcie, jak bym nie jeździł w czerwonej bluzie adidasa, a w czarnym swetrze byłoby na pewno inaczej …

  4. w civicu kompletna cisza! :D
    w ACC świst powyżej 110km/h wymusza na mnie ecodriving :D bije rekordy minimalnego spalania!! :D

  5. też mam problem ze stukaniem, pytaniem, odgłosami… ponoć tylko ja to słyszę, pasażerowie nie widzą o co mi chodzi… najgorzej jak muszę jechać ze złożonymi tylnymi siedzeniami, wtedy z bagażnika zawsze jakieś odgłosy dochodzą i zanim wszystko uklepię aby nic nie było słychać to dużo czasu schodzi :)

  6. Jak się jeździ na twardym, sportowym zawiasie to nawet przy całkowicie wydłubanym wnętrzu wszystko stuka. W moim aucie mi to w ogóle nie przeszkadza, ale np w aucie taty lub mamy jest to problemem bo oznacza, że gdzieś przerżnąłem szybciej niż powinienem. Rajdówka całkowicie oduczyła mnie nawyku omijania dziur. Obspawane wahacze, sanki, belka, poliuretanowe gumy, stalusy pogięte tak, że nawet po przetopieniu i ponownym odlaniu nie dało by się ich wyważyć… Później wsiadasz w takiego rodzinnego dziada i ciupiesz przed siebie. Po 50km wszystko zaczyna trzeszczeć.

Dodaj komentarz

Czytem przed publikacją wszystkie komentarze, publikuję tylko te kulturalne, nawet pełne krytyki. Bo to mój blog. Mogę. Pola wymagane oznaczono *.

*