Motoklimat.pl

Klimatyczny blog motoryzacyjny

Buspasem, przed siebie!

| 1 komentarz

Buspasy mają ponoć wielu zwolenników – nie ma się czemu dziwić, zdecydowana większość ludzi jeździ komunikacją miejską – bo taniej, szybciej, bezpieczniej, a jak trzeba można się napić. Niektórzy z nich podobno nie mają samochodów – uwierzcie! Jeżdżą komunikacją nie z wyboru, a z przymusu – aż trudno w to uwierzyć, w kraju gdzie samochód można kupić za równowartość czterech biletów kwartalnych. Ulgowych.

Lubię buspasy, i szczerze je popieram. Przede wszystkim dlatego, że bez wątpienia mają zbawienny wpływ na poziom zatłoczenia Warszawskich ulic – ludzie chętniej jeżdżą komunikacją będąc pewnymi, że do celu dotrą szybciej – proste. To wcale nie największa ich zaleta. Mają większą! Co to takiego? Zgadniecie? Przejezdność!

Tak, wiem, że tak nie można, że taka jazda to 100zł punktów jeden, i pasażerowie autobusów się wściekają, ale co to mnie – egoistę nad egoistami – obchodzi? Zupełnie nic. Przemykam grzecznie przejezdnym buspasem gdzie tylko się da, byle szybciej do celu. Autobus? Taksówka? Karetka pogotowia? Wszyscy oni mają być u celu szybciej, bo co!? Bo ktoś tak powiedział. Zabawne.

Żartowałem. Wcale nie blokuję ruchu na buspasach. Nie chodzi ani o te 100zł, ani o ten punkt, umówmy się – to żadna kara, zwłaszcza, że szansa na “wpadkę” jest pewnie mniejsza niż na piątkę w totka. Nie blokuję, bo jako osoba publiczna (że bloger, nie?) powinienem dawać Wam dobry przykład – zgodzicie się? A im mniej Was na tych buspasach, tym szybciej anonimowo dojadę na pragę – wolnym pasem. Proste? Proste. Nie jeździjcie buspasami, jak i ja nie jeżdżę! Albo jeździcie tak jak robię to ja. Jak? O tym nieco niżej ;)

Osoby które po przeczytaniu poprzednich akapitów nie straciły do mnie całej sympatii jaką darzyły mnie jeszcze 5 minut temu (a wierzę, że jest Was trochę) zachęcam do przeczytania listy wad i zalet buspasów okiem kierowcy, dla którego jedynym powodem do jazdy komunikacją może być alkohol. Ewentualnie zepsuty civic. Gwarantuję zero obiektywizmu.

Wyobraź sobie słoneczne, sobotnie popołudnie – ciesząc się do kasownika pędzisz ikarusem do szkoły, radośnie wspominając piątkowy wieczór. Masz przed oczami uśmiech tej blondynki, która stojąc przy barze każdym gestem prowokowała. Czujesz chłód niemal pełnej butelki, którą ktoś opacznie zostawił na stole, w myślach liczysz kieliszki do których ją rozlewałeś, przypominasz sobie dowcipy, które bawiły Twoich znajomych bardziej niż sceny z kabaretu starszych panów, i liczysz na swoim nowym iPhonie kilometry przejechane taksówką której kierowca na pewno nie oszukał Cię przełączając strefy. Jesteś szczęśliwy, Twoje życie to raj, wszystko układa się po Twojej myśli, złe emocje odsuwasz na bok, nie masz żadnych zmartwień, jesteś gość. I ten pusty buspas po horyzont – żyć nie umierać!

Gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ja wczoraj nie piłem, bo dzisiaj muszę prowadzić. Jest czternasta, Ty już pewnie wytrzeźwiałeś, na pewno mógłbyś prowadzić! Ja nie zaryzykowałem. Jestem mięczak. I co, mam teraz jechać do centrum tym środkowym pasem, starając się nie wjechać w białą astrę kombi która właśnie zajeżdża mi drogę wyjeżdżając z obi? Ano nie. Widzę Twój uśmiech odbity w uchylonym oknie ikarusa, pędzącego przed siebie buspasem. Nie zastanawiam się ani chwili – zjeżdżam przed niego, radośnie przyśpieszam (też mam prawo do szczęścia!) omijając kolumnę czterdziestu samochodów, zjeżdżając grzecznie kilkaset metrów dalej na środkowy, już pusty pas. Zrobiłem coś złego? Nic.

Za coś takiego grozi mi mandat, punkty karne, półgodzinna kontrola (trzeźwości, bieżnika, bagażnika, kieszeni, portfela, telefonu, bla bla bla). Znam to już na pamięć, IMEI jest na wyświetlaczu zanim wyjmę telefon z kieszeni, gaśnica odwrócona datą ważności do policjanta, prawo jazdy wożę w dowodzie rejestracyjnym obok ubezpieczenia i 100zł odłożonych na czarną godzinę (na paliwo oczywiście!). Całe szczęście takich jak ja za wielu nie ma, bo by ten buspas tak przejezdny nie był… Sam zobacz, nic złego nie zrobiłem, jestem kilkaset metrów dalej, Ty w ikarusie stoisz jeszcze na światłach. Poprzednich. Wszystko jest ok? Wszystko. Więc przestań narzekać na osobówki na buspasach, ok? Zaleta numer jeden: buspasem można śmiało mijać kolumny samochodów nie blokując przy tym ruchu. Wystarczy troszkę więcej mocy niż ma astra w kombi i zgubnej pewności siebie, którą ewentualnie można zastąpić odwagą / głupotą, co kto ma.

Teraz przypatrz się uważnie temu znakowi:

Ooo popatrz! Ten pas robi za buspas tylko w pewnych godzinach. Odważnie założę, że z nich większość tak ma – po co wyłączać prawy pas na stałe? Bez sensu. Szkoda, że kierowcy nie zwracają na to uwagi, i jadą środkowym (a kiedy jest to i lewym) bezczelnie łamiąc przepisy nakazujące im grzecznie jechać prawym pasem. Ale to dobrze. Jedź sobie w tej swojej nieświadomości środkiem drogi, i naubliżaj mi pod nosem kiedy minę Cię prawym (bus)pasem. Błagam tylko, nie zjeżdżaj mi tu jak się pojawi znak KONIEC i nie wracaj na środek na tych strzałkach w lewo, bo jak Cię nie wpuszczą – zablokujesz ruch. Nie chcemy tego, prawda? Zaleta numer dwa: buspasy są wolne nawet nimi nie będąc. Niestety, z tego akapitu wynika również wada numer jeden: często są blokowane przez ignorantów, którzy uciekają z nich nawet mogąc nimi jechać. Przy okazji, skoro ja łamię przepisy jadąc buspasem, czemu ty je łamiesz nie jadąc nim, kiedy można?

Tak się składa, że jeżdżę skuterem. Dobrze o tym wiesz, na pewno przeczytałeś tego bloga od początku. Dwa razy. Uwierzcie lub nie, ale policjanci się za buspasy nie czepiają. Strażniki miejskie darzone przeze mnie szczerą nienawiścią też nie! Takim buspasem możesz sobie przemknąć omijając korek, możesz nim wyprzedzać, możesz na nim nawet na moście zawrócić – stróże prawa udają, że nie widzą. Fajnie? Fajnie! Bo jak mam radiowóz na środkowym pasie to już tak ochoczo civiciem kolumny samochodów nie wyprzedzam, a skuterem? Bez oporów! No ale też komu to przeszkadza? Nikomu. Zaleta numer trzy: jednośladem na buspasie możesz robić wszystko. Zjedź tylko kiedy dogania cię autobus, niegrzecznie tak blokować.

Spodobało się?

Podziel się z innymi!

Komentarze

  1. Cały blog super sprawa, nie ma zadnego artykułu który by nie wzbudził delikatnego uśmiechu na mojej twarzy. pozdrawiam autora :)

Dodaj komentarz

Czytem przed publikacją wszystkie komentarze, publikuję tylko te kulturalne, nawet pełne krytyki. Bo to mój blog. Mogę. Pola wymagane oznaczono *.

*